Month: November 2014

b and w

Embracing melancholy

As the days become shorter, colder and wetter I’ve been thinking about the balance between happiness and melancholy in my life. It seems to me that the world around me is trying to eradicate all states of sadness and sorrow. Ever since the last Halloween decorations were replaced by grinning reindeer and snowmen, the media and adverts are shouting: “be merry!”, “share the joy of the season”, “rejoice!”. I feel that the experience of happiness promoted around me is always rushed. Immediate gratification of Christmas shopping, superficial contentment of drinking a quick eggnog mocha or a mug of mulled wine at an overcrowded German market. Why are we trying to erase the melancholy of Autumn and Winter season and replace it with an obsession with happiness? Sadness is an inherent part of what makes us human. It is one of the many feelings we are capable of and what makes our inner selves complete. I feel as though there is a societal pressure to weed out melancholy completely and quickly fill the void with contentment and …

street-music-326872_1920

Tak Bono, oni to wiedzą.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że jestem bardzo podatna na wpływ innych ludzi. Zwłaszcza na dobry marketing. Przyznaje sie bez bicia, że czasem mam ochotę na przesłodzony mleczny napój o posmaku kawy w czerwonym kubeczku. Dobry marketing sprawia, że bardzo łatwo i wygodnie jest być konsumentem.Fajna bluzka. Jestem młodą kobietą sukcesu, tylko takiej bluzki brakuje w moim życiu. O, z etycznie produkowanej bawełny. Super, kupuję bluzkę i przyczyniam się do ocalenia planety. Win-win. W ostatni weekend pewien Irlandzki piosenkarz zgromadził grupę artystów. Nagrali wersję piosenki “Do they know it‘s Christmas”, żeby zebrać fundusze na rzecz pomocy państwom borykającym się z epidemią eboli. Pierwsza wersja piosenki powstała trzysieści lat temu, kiedy w Etiopii panowała klęska głodowa. Utwór jest jednym z najlepiej sprzedających się singli na świecie, a cel wydaje się bardzo szczytny. Czas świąt powinien być czasem szczęścia i pokoju albo co najmniej porządnego obżarstwa. Krwotok z każdego otworu ciała nie pasuje do aury radości i poświaty lampek choinkowych. Nikt nie chce świata pełnego eboli, ale tak samo nikt nie chce epidemii HIV, malarii, głodu i biedy. W tym …

review le pirate beach club nusa ceningan (12 of 31)

Mornings on Nusa Ceningan

  The cockerels wouldn’t shut up for the entire night. They started crowing shortly after the sea waves had helped us fall asleep. They were still crowing at 2 and 4 am and at 5.30 I’ve had enough. It was still slightly dark outside, I sneaked out from our beach hut and sat on the small terrace in front of it, facing the pool and the blue lagoon. Wooden boats rocked softly on the waves. The only audible sound was made by the waves, with a seldom interruption by a cockerel. I sat in silence through the sunrise and went to get my camera. Around 6.30 staff members started setting up for breakfast. Hens were wandering freely on the grounds between beach huts and sun loungers. I took some pictures, poured myself a cup of black coffee and read a book until J woke up. The night before I wasn’t sure if we should have had come to Nusa Ceningan, it was a bit of splurge to stay at Le Pirate Beach Club. Now I …

from bali to nusa ceningan boat ride (10 of 10)

From Bali to Nusa Ceningan.

Our time in Bali was coming to an end. For the last part of our trip we decided to go to one of the small islands next to Bali – Nusa Ceningan. Most people on the LP travel forum agreed that it was much less touristy and less crowded than its sister island Nusa Lembongan. The island is known for its seaweed plantations, slower pace of life and beautiful sunsets – pretty perfect for the last 5 days of our time in Indonesia. We drove to Sanur to catch the boat to Ceningan and didn’t expect that there would be no harbour or pier. We boarded the boat straight from the beach. I was expecting a choppy ride and to be honest it was pretty bad. J enjoyed it, but there were a few moments when I feared the boat was going to break into pieces. We would go up on the wave and immediately go 1 meter down, sending the water splashing in all directions.   The boat had three or more extra engines …

the medic diaries copy

Medycyna? Nie warto.

Z jakich powodów nie warto iść na medycynę. Wiele osób pyta mnie dlaczego postanowiłam zostać lekarzem. Krótka odpowiedź jest taka, że nie wyobrażam sobie robić nic innego. Kiedy byłam w szkole podstawowej, moi rodzice wprowadzili małą tradycję. Pod koniec sierpnia jechaliśmy na zakupy szkolne do Warszawy, żeby kupić nowe zeszyty i inne artykuły papiernicze. Po powrocie do domu siadałam w moim pokoju, układałam wszystkie zeszyty na podłodze, decydowałam, który będzie, do jakiego przedmiotu i czułam się szczęśliwa. Teraz wydaje mi się to dość głupie. Dlaczego nowe zeszyty miały mi przynosić tyle szczęścia? Nie wiem. Mniej więcej takie samo niezrozumiałe zadowolenie i poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu odczuwam, kiedy jestem w szpitalu. Kiedy rozmawiam z pacjentami.  Kiedy wychodzę z sali operacyjnej po asystowaniu przy cesarskim cięciu. Kiedy odbieram swój pierwszy poród. Kiedy widzę tablicę z napisem “Neonatology ward”. Kiedy mogę usiąść przy łóżku i porozmawiać ze starszą panią po jej operacji na biodro. Kiedy idę wieczorem przez korytarz szpitalny i nie wierzę, że mi się udało i jestem studentką, a niedługo będę lekarzem. Dzisiaj napiszę …

how to be happy simplicity and minimalism minstour edinburgh 2014 (8 of 12)

Simplicity in Oslo

[vc_row][vc_column width=”1/1″][tabbed_section][tab title=”PL” id=”1415623835-1-96″][vc_column_text] Weszłam do samolotu w deszczowe czwartkowe popołudnie. Sama. Nie miało to znaczenia, bo samolot leciał w stronę znajomego kraju. Mocniejszy wstrząs wyrwał mnie z drzemki i zobaczyłam duży księżyc nad jeziorem i lasem. Kolejna drzemka w autobusie i byłam w Oslo. K czekała na mnie na dworcu.Następnego dnia doleciała trzecia część naszego trio i zaczęły się długie rozmowy, trochę narzekania, trochę dzielenia radością, jak to zawsze.Był spacer po lesie, były widoki fiordów i niekończące się herbaty ze świeżym imbirem i cytryna. Przeziębienia, które pokrzyżowały nam trochę planów, a tak naprawdę dały wymówkę, żeby siedzieć przy kominku i rozmawiać, zamiast zwiedzać. Prosty weekend, bez gonitwy,  fajerwerków i wielu atrakcji, ale ładujący baterie i zacieśniający więzy. Najlepszy rodzaj.     Mój aparat się zepsuł, zanim zdarzyłam zrobić wiele zdjęć. Może to i lepiej.     Zauważyłam ostatnio dużą popularność idei minimalizmu i uproszczenia. Zaczęło się od wolnego stylu jedzenia, podróżowania. Teraz słyszy się o upraszczaniu swojej garderoby, o ludziach którzy mają tylko 100 rzeczy i to im wystarcza do życia. Fale takich trendów często odchodzą …

edinburgh blogger

Moja historia

Ten wpis jest częścią cyklu dla Klubu Polek na Obczyźnie. Temat: historia mojej emigracji. 1. Mam 15 lat, jest rok 2003. Idziemy z koleżanką na spacer i rozmawiamy o chłopakach i trochę też o przyszłości. Chcę zacząć wszystko od nowa bo przez długie lata byłam córką nauczycielki z dobrymi ocenami i chciałam w końcu oderwać się od tego wizerunku. Może jednak Warszawa? Ale czy dam sobie radę? Nie, jednak nie, zostaję w moim miasteczku. Tu mam znajomych, przyjaciół, tu się czuję u siebie. Pomysł Warszawy chodzi za mną jak mały głód, nie daje spokoju. Dobra, złożę papiery do Warszawy, ale do liceum gdzie najtrudniej sie dostać. Jak się dostanę to idę, jak nie to trudno, widocznie tak miało być. Szukam szkół gdzie trzeba zdawać dodatkowe testy, żeby było trudniej. Po cichu liczę, że sie nie dostanę. Pada na Kopernika, z maturą międzynarodową, gdzie są dodatkowe testy z angielskiego. Na pewno się nie dostanę, przecież znam angielski tylko na średnim poziomie, a tam będą ludzie ze stolicy którzy od dawna chodzą na kursy i mają certyfikaty. …

Biggar-1

Medycyna rodzinna, rodzinna atmosfera

Noc jest nadal ciemna za oknem kiedy wyłączam budzik. Wstaję po cichu, żeby nie obudzić K i idę do kuchni zrobić podwójne espresso i zalać owsiankę wrzątkiem. Jadę dziś na południe i już się cieszę na wschód słońca. Przez ostatni rok jeździłam tylko na zachód, zostawiając wschód za plecami. Jest zimno, może 4 stopnie. Zaparowana przednia szyba czy taka mgła na dworze. Jednak mgła. Krowy stoją zaspane na polach, ciężkie łby z długimi rzęsami w bezruchu zwisają nad ziemią. Mgła zbiera się w dolinach między pagórkami jak mleczna zupa. Słucham Turnaua i rozmyślam. Może lepiej by było (kto by to ocenił?) Gdybym rzucił to wszystko miejsce bycia zmienił Mogłem jechać wyjechać i stad się oddalić Ale jednak zostałem z tymi co zostali Jesienią zawsze bardziej tęsknię za Polska. Za jabłkami na zieleniaku, chłodnymi wieczorami i kolorami na drzewach. Dojechałam. Jest jeszcze ciemno, godzina 7: 30 rano. Mały wiktoriański szpital stoi na niewielkim wzgórzu, świecą się światła w środku. Wchodzę i zauważam, że pachnie owsianką i herbatą – bez nutki choroby i braku nadziei, jak to często bywa …